koty syberyjskie
syberyjczyki
szczecińska hodowla syberyjskich kotów
hodowla syberyjskich kotów

hodowczyni Hej, wszyscy teraźniejsi i przyszli kociarze i nie tylko! Jeśli kogokolwiek interesuje historia mojego żywota z wplątanymi w nią kocimi wątkami,to oto ona. Jeśli doczytacie to do końca, to gratuluję cierpliwości albo zazdroszczę czasu i współczuję nudy!

Moja pasja kotami zaczęła się już w dzieciństwie. Co wakacje rodzice wysyłali mnie na wieś do babci pod Gniezno (kurcze, czemu ja nie umiem się tak pozbyć własnych dzieci?). Byłam grzecznym dzieckiem, nie rozrabiałam, a na dwór trzeba było mnie wręcz wyganiać (Babcia: -Idź na słońce dziecino, taka jesteś blada...!). Tak więc całe dwa miesiące spędzałam najczęściej czytając książki w domu lub jak już udało im się mnie wygonić, to na trawce za domem, albo też siedząc całe dnie w ciemnej stodole niańcząc kocięta, jeśli akurat takowe były. Dochodziło do tego, że pod koniec mojego pobytu, koteczki wspinały mi się po nogawkach do góry, żeby tylko schować się pod bluzę i poczuć ciepło mojego ciała. Wolały mnie od swojej kociej mamy, a ja byłam z tego taka dumna! Co tam pchły i inne robactwo! Warto było! Niestety, potem był straszny ból, kiedy trzeba było wracać do domu…

Rodzice nie chcieli nigdy zgodzić się na psa ani kota, może to i słusznie, bo w bloku na 9-tym piętrze, raczej nie było idealnych warunków do zajmowania się takim zwierzakiem. Pozostało mi tylko pocieszanie się a to rybkami, które mój wszechwiedzący tata wykańczał po wprowadzeniu w życie różnych, tylko sobie znanych sposobów na urządzanie akwarium, a to chomikami, które jeden po drugim ginęły śmiercią tragiczną w rękach niedoświadczonej rodzinki i znajomych, kiedy to trzeba im było zapewnić opiekę na wakacje, była swego czasu też ekspresowo brudząco-śmierdząca świnka morska i papużka falista budząca mnie i siostrę o 5-tej rano głosem tego, którego akurat najmniej chciało się usłyszeć podczas błogiego snu, czyli mojego groźnego taty... W końcu założyłam swoją rodzinę i gdy dorobiłam sie swojego mieszkania, szybko zaczęłam szukać kota. Pierwszym kocim mieszkańcem naszego domu była niebieska kotka perska o imieniu Viki, której później coś wyrosło i okazała się kocurem... Viki, bo tak już zostało, szybko podbił nasze serca swoją miłością, umizgami i inteligencją.

Chciałam zapewnić mu towarzystwo. Mój wybór padł na czarną perską koteczkę, która zresztą była szylkretką z bardzo niewielką ilością rudego. Nadałam jej imię Polenta. Tak więc Viki i Pola mieszkały z nami prawie 9 lat, dorastając razem z dziećmi. Przyszedł jednak moment, kiedy to szybko musiałam podjąć decyzję odnośnie przeprowadzki do Wielkiej Brytanii. Nie było już czasu na przeprowadzanie przewlekłych procedur związanych z przewozem kotów. Chcąc nie chcąc i przy proteście dzieci, udało mi się szybko znaleźć nowych właścicieli dla moich pieszczochów. Potem, jak na ironię okazało się, że nie wszystko poszło zgodnie z planem i w ostatniej chwili wróciłam do Polski. Niestety, nie pomyślałam wcześniej o zostawieniu sobie jakiegoś kontaktu do nowych właścicieli moich podopiecznych, tak więc nie było już mowy o ich odzyskaniu. W czasie dwóch lat funkcjonowania bez kotów, wrócił mi reumatyzm, przeżyłam dwa uciążliwe zapalenia stawów, czego wcześniej w ogóle nie miałam i doszłam do wniosku, że kot jest NIEZBĘDNY w moim domu, jestem po prostu od tych zwierzaczków zależna... i nie tylko ja.(ja: kochasz mnie? Córka: nie, chyba że mi kupisz kota...). Zaczęło się szukanie po Internecie. Ponieważ chodząc po wystawach kotów zawsze marzyłam, żeby znaleźć się po drugiej stronie klatek, zazdroszcząc hodowcom ich wypielęgnowanych cudnych włochatych stworzeń, tym razem postanowiłam założyć profesjonalną hodowlę kotów rasowych. Na początku miały to być koty birmańskie, w które region szczeciński jest nieco zubożały, ale w końcu zainteresowałam się kotami syberyjskimi i tak już zostało. Pojechałam pod Łódź i tam, w dwóch różnych hodowlach zakupiłam swoje pierwsze koty hodowlane, śliczną kotkę Neva Masquarade o imieniu Ohana z hodowli Zefirowy Powiew, która została przechszczona na Coffee, oraz Carmen, czarną cętkowaną klasyczną syberyjkę, nazwaną przeze mnie Whisky. Ta druga, która zresztą była moim ukochanym kotem, uosobieniem czystej miłości w kociej skórze, po ciężkiej chorobie odeszła w wieku rok i 2 miesiące. Ciężko przeżyłam tę stratę. Żeby ją zapełnić, zaczęłam szukanie następnej kotki. Pozostał mi z dzieciństwa jakiś sentyment do czarnych mruczków, stąd moją uwagę przyciągnęła czarna koteczka z białym z hodowli Perła Gór ze Szczyrku. Obserwowałam jej wzrost, jak również jej siostry niebieskiej z białym pręgowanej tygrysio. Długo nie mogłam się zdecydować, co skończyło się tym, że do Szczecina przyjechały obie...No cóż ,od nadmiaru głowa nie boli... Tak więc czarna Enja uzyskała przydomek Pepa, (jako maluszek wyglądała całkiem jak świnka Pepa z bajki dla dzieci), bo moja walka w domu o nazwanie jej nobliwym imieniem Milady została skwitowana przez dzieci komentarzem w stylu: - Mama, no co Ty, takiego paskuda chcesz nazwać Milady?... Swoją siłę przekonywania urzeczywistniłam chociaż na niebieskiej Elenie, która dostała imię Silver. I to bynajmniej jeszcze nie koniec mojego kociego uzależnienia. Uwielbiam dzikie umaszczenia, więc wciąż szukam mojej zielonookiej czarnej cętkowanej kotki o wielkim sercu, której przywiązanie do mnie będzie choć namiastką mojej ukochanej Whisky. Mam też nadzieję, że nigdy już nie będę zmuszona do zmniejszania naszej kocio-ludzkiej rodzinki, co najwyżej do powiększenia naszej wspólnej powierzchni bytowej...

Marlena Kępińska

P.S. W tym momencie chciałabym bardzo podziękować Joli Kurowskiej z hodowli Syberyjczyków Nowa Era*PL, która wzięła mnie pod swoje skrzydła, pomogła w wielu sprawach i podzieliła się swoim bezcennym doświadczeniem i wiedzą, bez której świeżo upieczony hodowca popełniłby mnóstwo niepotrzebnych błędów.

hodowla syberyjskich kotów

Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych,Legionowo,  

29-30.01.11

Dzień Kota w Kaskadzie, Szczecin, 05.02.12.

Seminarium Felinologiczne FPL, Łódź, 26.02.12.

Dzień Kota w Kaskadzie, Szczecin, 17.02.13.

I miejsce w konkursie na najepiej udekorowaną klatkę.

Seminarium Felinologiczne FPL, Poznań, 01.03.15.

Paw Academy, 21.12.17.